Obserwatorzy

Ile osób mnie odwiedziło

O mnie

Moje zdjęcie
Wrocław, Dolnośląskie, Poland
"Prawdziwa sztuka to taka, która powstaje dzięki potrzebie tworzenia" Mam na imię Ania, jeżeli coś Ci się spodobało, chciałbyś komuś albo sobie zrobić prezent, wymienić się - pisz: anna.lukasik@poczta.onet.pl lub gg 7742141

wtorek, 30 października 2012

HALLOWEEN!!!!!!!!!!!

Czas najwyższy, aby i na moim blogu zaczęło straszyć!!!!!!!!!!!!!!! Mimo, że jest święto typowo amerykańskie, u nas zaczyna równie mocno wchodzić do kultury.
Zacznijmy od poucinanych paluchów, przez które ma CSI na głowie :)
Przepis na paluchy pochodzi ze strony Wielkie Żarcie. O tutaj.
Mojej córci najlepiej smakuje okrwawiona część, a resztę mama musi zjadać :)
A teraz akcent szydełkowy. Moja córcia dzisiaj w programie żłobkowym ma zabawy z dynią, więc mama postanowiła zrobić jej własną prywatną dynieczkę. Dynia powstała z resztek włóczek odłożonych jako przydasie i proszę - przydały się :)

No i oczywiście poradnik jak taką dynię wyczarować:
Jakość może nie jest super, ale jak ktoś będzie chciał, mogę wysłać na maila troszkę lepszą wersję.

Miłego obrzerania się cukierasami!!!!! Buuuuuuuuuuuuuuuu

czwartek, 25 października 2012

jesiennie

W weekend wyciągnęłam rodziców do lasu na grzybki, bo nikt inny nie chciał się ze mną zabrać. Mąż nie lubi takich wycieczek a córcia, no cóż zbieranie grzybów z nią na rękach....nie koniecznie. Okazało się, że w lesie nie ma zbyt wiele grzybów (ale za to grzybiarzy, że fiu fiu), ale sama frajda chodzenia i wdychania świeżego powietrza była. Nazbierałam trochę podgrzybków, zajączków i podpieńków (opieniek, opiniek, nazw słyszałam już tyle, że sama nie wiem, której używać). Uzbierało się tego pół takiego 5 litrowego wiaderka, ale za to przytargałam całą reklamówkę szyszek, co by z Myszeczką choinki na święta wyczarować. Mąż się śmieje, że trochę zbyt wcześnie o tym myślę, ale chyba miał w nocy przemyślenia, bo jak jechaliśmy do pracy, to spytał się mnie co chce pod choinkę, bo zostały już niecałe dwa miesiące :)
A o to mała fotorelacja z grzybobrania:







Okazało się też, że byłam w lesie śledzona:
jak się dobrze przypatrzycie, to zobaczycie wiewiórkę, która napędziła mi trochę strachu, bo z szeleszczących krzaków może wyjść różne zwierzę. Niestety jak tylko się odwróciłam czmychnęła mi na drzewo z jakimś "orzeszkiem" :)

Oczywiście co by nie było nieszydełkowo, wyprawa do lasu natchnęła mnie troszeczkę i wydziergałam trochę grzybków, z którymi Haniusia dumnie wkroczyła do żłobka.
No i na koniec zmagań kulinarnych ciąg dalszy:
Przepis pochodzi z opakowania przyprawy do chleba włoskiego. Polecam, bo pachnie i smakuje jak ciasto na pizzę. Wystarczy dodać salami i plasterek sera i już ma się nibypizzę :)

pozdrawiam
Ania

czwartek, 18 października 2012

Paczuszka od Eli

Wczoraj odebrałam wygraną paczuszkę od Eli. PO otwarciu koperty okazało się, że są tam same skarby. Piękna podusia serduszko, cudowny Aniołek no i coś słodkiego. Niestety żeli nie dotrwały w oryginale do zdjęcia, ponieważ sprytne oko moje córki zbyt szybko je dojrzało. O to skarby, które dostałam:


Podusia już wieczorem okazała się bardzo pomocna. Zrobiłam z niej igielnik i chociaż raz z przyjemnością zszyłam mężulkowi robocze porcięta :)

Dziękuję Elu :****

piątek, 12 października 2012

wygrałam!!!!

Chcę się tylko pochwalić, że wygrałam dzisiaj nagrodę dodatkową na blogu Robótki Eli. Moje pierwsze candy i od razu pełen sukces. Jak tylko przesyłka do mnie dotrze to na pewno się pochwalę.
Dziękuję Elu!!!!!

wtorek, 9 października 2012

candy u Eli w Robótkach Eli

Ponieważ za nic w świecie nie potrafię wstawić tych wszystkich rzeczy, które są potrzebne, aby wziąć udział w candy, postanowiłam zrobić to na swój sposób i mieć tylko nadzieję, że Ela to zaakceptuje :)))
http://ella0591.blogspot.com/2012/09/na-dobrej-drodze.html

Chlebowo, serwetkowo :)

Witam po dość długiej przerwie. Spowodowana ona była natłokiem pracy, no i koniecznością zwrócenia większej uwagi na córcię, która w wieku 16 miesięcy zakłada pieluszkę już tylko do spania :)))))))) Nawet dość łatwo jej to przyszło. Parę razy wywinęła orzełka i się nauczyła ;)))) A teraz parę słów o szydełku. Dywanik niestety leży odłogiem, ale za to serwetka dla cioci skończona. Dodam, że robiona była w większości czasu w samochodzie, gdzie tylko tam niestety miałam czas żeby dziergać, przez co szanowny małżonek nie był zachwycony, ponieważ całą 5-cio godzinną trasę musiał przejechać sam. Ale zdążyłam, no prawie, zabrakło czasu na 3 ostatnie okrążenia, ale wydaje mi, że i tak jest nieźle i pewnie nikt się nie domyśli :) A o to efekt ciężkiej pracy :)

Może nie jest zbyt ładnie naciągnięta, ale czego można żądać od hotelowego żelazka no i od podłogi zamiast deski, ale zdążyłam i jestem z siebie dumna :)

A o to następny efekt mojej pracy:
Z uwagi na wciąż rosnącą cenę pieczywa, co nie przekłada się na jego jakość, postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce. Chlebek wyszedł pachnący, smaczny i w ogóle cudownie wyrośnięty. Przepis pochodzi ze strony http://www.mojewypieki.com/ skąd bardzo często czerpie inspiracje. Jest tam tyle przepisów na chlebki, że na pewno na tym jednym nie poprzestanę :)

buziaki
Ania