Obserwatorzy

Ile osób mnie odwiedziło

O mnie

Moje zdjęcie
Wrocław, Dolnośląskie, Poland
"Prawdziwa sztuka to taka, która powstaje dzięki potrzebie tworzenia" Mam na imię Ania, jeżeli coś Ci się spodobało, chciałbyś komuś albo sobie zrobić prezent, wymienić się - pisz: anna.lukasik@poczta.onet.pl lub gg 7742141

niedziela, 9 lutego 2014

Powrót do żywych ze Stephenem Kingiem

Witajcie!
Na początku bardzo dziękuję za ciepłe słowa otuchy. Okazało się, że szybciej dochodzę do siebie po operacji, niż to google twierdzi, ale to pewnie zasługa takiego żywego złota (czytaj Hania), które skutecznie pozwala zapomnieć o bólu. Okazało się, że dwu i pół latka jest lepszą pielęgniarką, niż te w szpitalu. Za rączkę prowadzała mnie do toalety, przypominał o regularnym piciu i całymi dniami umilała moje bezczynne leżenie w łóżku. Dzisiaj już wstałam i z każdym dniem musi być już tylko lepiej. Wcześniej napisałam o google, niestety było to jedyne moje źródło informacji, z którego to właśnie dowiedziałam się, co tak na prawdę mi dolega. Teraz ponarzekam na naszą służbę zdrowia. W szpitalu w ogóle nie zostałam przygotowana ani psychicznie, ani fizycznie, stąd pewnie większość dolegliwości. Na zgłaszane dolegliwości bólu głowy po operacji, wszyscy na mnie krzyczeli, że to przez to, że mało piłam, a piłam ponad 2 litry wody, czyli tyle ile powinnam. Ostatniego dnia pobytu musiałam się nawet prosić o paracetamol. Wyszłam praktycznie na własne życzenie, bo w domu sama sobie poradziłam, ale dość narzekania. Ważne, że wycieli to co przeszkadzało :)
Jeszcze w szpitalu przed operacją wydziergałam parę rzeczy. Są to podstawki pod świeczki oraz serwetka. Serwetki na razie nie pokażę, bo jeszcze nienaciągnięta, ale i na nią przyjdzie czas.
Podstawki powstały dzięki inspiracji znalezionej na blogu: Szydełkowe Chwile:
Podstawki miały być najpierw pod kubki, ale pod świeczkami też wyglądają super:




W szpitalu skończyłam również kolejną książkę Stephena Kinga:
W wieku trzydziestu sześciu lat popularny pisarz, Michael Noonan, traci ukochaną żonę Johannę (Jo), która umiera nagle na parkingu centrum handlowego. Tuż przed śmiercią Jo kupiła domowy test ciążowy, ale Michael nie wiedział, że podejrzewa u siebie ciążę choć oboje długo czekali na dziecko. Gdyby urodziła się im dziewczynka, miała otrzymać imię Kia. Rzeczywiście, Jo była w ciąży, a płód był płci żeńskiej. Jednocześnie Noonan doznaje pisarskiej blokady. Po czterech latach, gnębiony koszmarami, decyduje się stawić im czoła.

Polecam, bardzo fajnie się ją czytało i o dziwo, rozkręciła się w miarę szybko :)

Dostałam zwolnienie aż do 8 marca więc pewnie będę Was zanudzać moimi pracami, bo projektów jest mnóstwo :)
 Miłego Wieczorka

7 komentarzy:

  1. Zazdroszczę wspaniałej pielęgniarki i życzę szybkiego powrotu do zdrowia :) pozdrawiam gorąco:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja ostatnio nie mam czasu na czytanie. Wprawdzie miałam epizod ze szpitalem ale raczej ani nastroju ani czasu nie było. Podstaweczki śliczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. cudne! życzę szybkieo powrotu do zdrowia!:) Pozdrawiam z Kuźni Upominków:)

    OdpowiedzUsuń
  4. super podstawki - uwielbiam ten motyw. co do kinga, to i jego te uwielbiam - cho wielu jego książek jeszcze nie czytałam. polecam też "Wielki marsz"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak "Wielki marsz" był super, polecam jeszcze "Cmętarz zwieżąt"oraz "TO" :)

      Usuń
  5. Szybkiego powrotu do zdrowia :) głowa mogła też boleć, bo ją podnosiłaś np .;)
    Śliczne podstawki :) Mi się King kojarzy czymś nadprzyrodzonym - ale chyba w błędzie jestem co ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hehe właśnie o to chodzi, że nie podnosiłam, na to przyczyniło się tyle czynników, ale ważne, że nie boli. Co do Kinga, to faktycznie w każdej powieści jest element nadprzyrodzony :)

      Usuń

Dziękuję za pozostawienie po sobie śladu :)